Szła
w delikatnej,białej sukience przez środek kościoła. Czuła dumę
przeszywającą jej całe ciało.Była szczęśliwa, że w końcu coś
osiągnęła.Mimo, że większość ławek była wolna cieszyła się, że są z nią
jej najbliżsi, rodzina Maksa, koleżanki z pracy.Nic więcej się dla niej
nie liczyło.
-
Ja, Maksymilian.. biorę Ciebie Agnieszko za żonę i ślubuje ci miłość,
wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci..
Ostatnie
światła wieczoru zaczęły już gasnąć.Aga siada na brzegu łóżka
przyglądając się z uwagą swojej miłości.Z jej spojrzenia bije
szczęście.W końcu zaczyna układać jej się w życiu.Nikt nie myślał, że
kiedykolwiek wyjdzie na prostą.Wszyscy bez wyjątku spisywali jej osobę
na straty.Nikt w nią nie wierzył, wszyscy zostawili w najgorszym
momencie.Została sama w wieku 16 lat.Z mamą nigdy nie utrzymywała
kontaktu, nie miała okazji nawet jej poznać, ponieważ ta bez większych
wyrzutów sumienia po prostu ją porzuciła.Tata zmarł natomiast zimą,
siedem lat temu.Zaczął się wtedy najgorszy okres w jej życiu.Znalazła
się u ciotki w Katowicach.Żadnego wsparcia, ciągłe awantury.Szybko
wpadła w złe towarzystwo, a dokładnie dwa lata później, w dzień swoich
urodzin wylądowała na odwyku.Kolejnych trzech lat też nie wspomina
dobrze.To były ciągłe próby poukładania sobie choć trochę życia, marzyła
o powrocie do zwykłej codzienności.Wtula się w śpiącego już od
dłuższego czasu ukochanego.To właśnie on zmienił jej życie na lepsze,
nauczył cieszyć się z drobnostek, pokazał co naprawdę znaczy kochać.
Wczesnym
rankiem w niedzielę, pod koniec lipca, mniej więcej trzy tygodnie po
ślubie Aga siedzi na balkonie z Maksem.Chłopak mocno trzyma jej dłoń,
dopalając pierwszego tego dnia papierosa.
- Zobaczysz słońce, teraz zacznie się wszystko układać - uśmiecha się.
- Ale Maksiu, ja już jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie.Mam wszystko, czego potrzebuje do pełni szczęścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz